Dookoła Dhaulagiri 2015

Jesienią 2015 ruszyliśmy do Nepalu na bardzo ciekawy trekking dookoła Dhaulagiri. Byliśmy we trójkę: ja, Beata Piątek-Zalewska i Artur Talaga. Po zakupach w Kathmandu i dokończeniu spraw organizacyjnych ruszyliśmy lokalnym autobusem do Beni (9h). Tam nocleg i jeszcze jeden przejazd autobusem po już bardzo lokalnych drogach do wioski Darbang.

23

autobusik do Darbang

Z Darbang ruszamy od razu w trasę, mniej uczęszczanym wariantem czyli wschodnim brzegiem rzeki Myagdi Khola. Śpimy w malutkiej wiosce Kalleni, w lokalnym domu.

32

nocleg na werandzie w Kalleni

Kolejne dwa dni idziemy jeszcze przez wioski, które szybko zmieniają się w małe osady w lesie. To rzadko uczęszczana trasa, więc turystów jest niewielu i dzięki temu komercji też.

39

zaczyna się zbiór ryżu

 

54

sprytni Nepalczycy wieszają sobie przy domach ule

sprytni Nepalczycy wieszają sobie przy domach ule

30

jedna z wiosek

66

„hotel” w lesie

67

i jego wnętrze 😉 tu się ulokowali nasi tragarze, my w namiotach

Trasa jest naprawdę bardzo malownicza i urozmaicona: piękne lasy, mnóstwo spektakularnych wodospadów,  ładne wioski.

52

eksponowany trawers za Boghara

27

na szlaku

78

droga przez las

76

są i takie kawałki

57

jeden z wodospadów – jest ich mnóstwo

Ostatnim miejscem noclegowym w lesie jest polana zwana Choribang, tu nas deszcz zlał okrutnie, na szczęście mieliśmy już rozstawione namioty. Kolejnego dnia wychodzimy  z lasów i po krótkim marszu docieramy do Italian Base Camp 3660m, gdzie zostajemy na dwie noce z zamiarem wyjścia aklimatyzacyjnego. Tu spotykamy pierwszą, większą grupę trekkingową. Miejsce jest bardzo fajne, ładnie położone, z pięknymi widokami. Można tu też spać pod dachem i zjeść dhal bat.

84

Italian BC , na prawo południowo-wschodnia ściana Dhaulagiri

102

widok na Dhaulagiri Himal

Z Italian BC schodzimy stromym piargiem na lodowiec, a potem dnem głębokiej doliny aż do czoła kolejnego lodowca. Ten odcinek warto przejść wcześnie rano, bo jak słońce przygrzeje to ze ścian  sypią się kamienie. W jednym miejscu musimy przejść potok, który właśnie wypływa z lodowca. Dziś śpimy w Glacier Camp 4200m, który jak sama nazwa wskazuje jest położony na lodowcu. Otoczenie jest spektakularne widokowo.

108

Glacier Camp nocą

104

bariera seraków nad obozem – co chwila coś się z niej obrywało

Kolejnego dnia idziemy przez lodowiec do Dhaulagiri Base Camp 4700m. W BC spędzimy aż 3 noce, poświęcając czas na wyjście aklimatyzacyjne i rest. Jesteśmy tu sami, tylko raz przeszła mała grupka Holendrów.

111

droga do Dhaulagiri BC

116

resztki bazy „zmielonej” przez lawiny w 2014r

122

rest w bazie

 

132

baza nocą

Następny etap to przejście przełęczy Francuzów 5360m i zejście do „Ukrytej Doliny”. Mamy na razie szczęście do warunków, nie ma śniegu, a nie raz widziałem zdjęcia z tej trasy jak ludzie szli po kolana w śniegu przez tą przełęcz.

123

Dhaulagir 8167m i ściana „Eigeru” w całej okazałości

140

na przełęczy Francuzów, zimno i wieje jak cholera

139

na przełęczy jest tablica pamiątkowa poświęcona polskiemu himalaiście  Piotrowi Morawskiemu

Za przełęczą Francuzów jesteśmy w innej krainie, przekroczyliśmy właśnie główny grzbiet Himalajów i schodzimy do doliny przypominającej Tybet. Tu już bardzo mało pada, deszczowe chmury rzadziej przedzierają się przez łańcuch Himalajów.

142

„Ukryta Dolina”  – przepiękne miejsce

146

dalej na północ można dojść do szlaku do Dolpo

W „Ukrytej Dolnie” mamy najzimniejszy dotąd biwak – w namiocie było -11C. Mieliśmy stąd wchodzić na szczyt Dhampus Peak 6036m jednak prognozy pogody jakie dostajemy sms’em na tel. satelitarny wskazują, że idzie solidne załamanie pogody. Decydujemy się schodzić kolejnego dnia do Marphy. Rano rzeczywiście pogoda błyskawicznie się pogarsza. Przechodzimy kolejną przełęcz Thapa Pass 5258m i zaczynamy zejście dłuuugim trawersem.

148

na zejściu z Thapa pass

151

w parę godzin przyszła zima

152

góry wyglądają groźniej

Czeka nas zejście ponad 2500m w dół. Śpimy 3h marszu przed Marpha. W nocy dopadało śniegu.

IMG_2110

ostatni biwak w górach, w zimowej scenerii

W Marpha kończymy trek (14 dni), następnego dnia wracamy lokalnym autobusem do Beni, a stamtąd do Pokhary i Kathmandu.

159

wioska Marpha, jestem tu już 3 raz w życiu 😉

Podsumowując, bardzo ciekawa i piękna trasa. Warto ją przejść bo widzimy na niej wszystko to co najfajniejsze na trekach w Nepalu: wioski, dzikie lasy i wysokie góry.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s